Że zasię zginąć muszą, więc przeze mnie zginą,
Przez matkę swą rodzoną. Zbrój się tą godziną,
Me serce! Po co zwlekać, jeśli spełnić trzeba
Rzecz straszną, lecz konieczną. Odwagi, na nieba!
Ty ręko nieszczęśliwa! Podnieś miecz do góry
I spiesz się, spiesz, gdzie czeka cel życia ponury.
Nie truchlej! Nie myśl o tym, jak ci te rodzone
Twe dzieci były drogie! Potem łzy lej słone,
Lecz teraz na dzień jeden zapomnij! I w śmierci
Zostaną ci drogimi, a ciebie na ćwierci