MEDEA

Rzuciłam progi domu, korynckie me panie,

By waszej przypadkowo nie ulec naganie.

Pysznymi zwą tu wielu — wiem to — że od ludzi

Wciąż stronią, zaś człek inny zarzut pychy budzi,

Że ciągle poza domu ścianami wystawa,

A innych wreszcie bliźnich spotyka niesława

I wzgarda za to znowu, że im życie płynie

W spokoju arcygnuśnym, w hańbiącym bezczynie.

Źrenicom świata słuszność jakież jest daleka!