Wzgardziwszy wszelką strawą, gdy ją serce boli,

We łzach dzień cały trawiąc, zdradzona przez męża,

I oczu nie podniesie... Przyjaźń się wytęża

Daremnie: słów pociechy słucha, niby skała,

Lub morza spienionego fala rozszalała.

Czasami, odwróciwszy śnieżnobiałą szyję.

Uskarża się sam na sam, z bólem się nie kryje,

Rodzica wspominając i ojczyste łany,

Dla męża porzucone, co dziś dla stroskanej

Litości nie ma żadnej!... Ach! jakżeż szczęśliwy —