MEDEA

Tak, wszędy mnie ścigają losy coraz krwawsze!

Lecz nie myśl, że tak wszystko zostanie na zawsze.

O, ciężkie grożą losy onej młodej parze

I krewnym jej niemały znój przypadnie w darze.

Czy myślisz, żem się k’niemu łasiła daremnie,

A nie, że chęć korzyści i chytrość jest we mnie?

Nie rzekłabym mu słówka ani też rękami

Nie tknęła się rąk jego! Oto jak go mami

Głupota: wypędziwszy mnie z kraju, ten stary