Aż jakiś schron bezpieczny ukażą mi nieba,

I chytrze a w milczeniu myśleć nad ich skonem!

Lecz jakiś los mnie pędzi! Z tętnem przyspieszonym

Pochwycę miecz i choćbym tutaj umrzeć miała,

Uprzątnę ich od razu, odważna, zuchwała!

O nie! Na tę królowę, którą z wszystkich bogów

Najwyżej czczę, na świętą strażniczkę mych progów

Domowych, na Hekatę21! Nie będą się cieszyć

Ci wszyscy, co tak śmieli mnie tym smutkiem przeszyć!

Na gorycz ślub im zmienię, na cierpień bogactwo!