— Zdaje się, że to było tak... — powiedziała Falina i jak strzała pomknęła naprzód.
Bambi w pierwszej chwili stał w miejscu stropiony, potem pomknął za nią.
— Czekaj! Czekaj! — zawołał uszczęśliwiony.
— Nie mogę czekać — drażniła go Falina — śpieszy mi się bardzo!
I lekkimi skokami opisała łuk, daleko przez krzaki i trawy.
Wreszcie Bambi dogonił ją i stanęli teraz spokojnie obok siebie. Śmiali się i byli zadowoleni.
Nagle Falina podskoczyła w górę, jakby ją coś ukłuło, i na nowo pomknęła naprzód.
Bambi pobiegł za nią.
Falina biegła, zataczając łuki, zwracała nagle i umykała mu ciągle.
— Zatrzymaj się! — dyszał Bambi. — Zatrzymajże się... muszę cię o coś zapytać!