Matka odpowiedziała:
— Jest go dość dla nas wszystkich.
Ale Bambi chciał się jeszcze czegoś dowiedzieć:
— Mamo?...
— Co znowu?
— Czy my także będziemy kiedyś na siebie tacy źli?
— Nie, moje dziecko — odpowiedziała matka — u nas to nie bywa.
Poszli dalej.
Nagle zrobiło się przed nimi zupełnie jasno, promiennie jasno. Skończyła się zielona gmatwanina krzaków i zarośli, skończyła się ścieżka. Jeszcze tylko kilka kroków i wyszli na jasną, wolną przestrzeń, która rozwarła się przed nimi.
Bambi chciał skoczyć naprzód, ale matka przystanęła.