Matka opowiadała Marenie:

— Nawet stary książę przyszedł zobaczyć Goba...

Powiedziała to tajemniczo, szeptem i uroczyście.

— Nigdy jeszcze nie pokazał się pośród nas... ale ze względu na Goba przyszedł!

— Dlaczego powiedział do mnie „nieszczęsny”? — przerwał jej Gobo tonem niezadowolenia. — Ciekaw jestem, co to może mieć za znaczenie!

— Dajże spokój — pocieszyła go matka — jest po prostu stary i zdziwaczały.

Ale Gobo nie mógł się już dłużej opanować i wybuchnął:

— Po całych dniach trapi mnie ciągle ta myśl. Nieszczęsny! Nie jestem przecież wcale nieszczęśliwy! Jestem bardzo szczęśliwy! Widziałem więcej, przeżyłem więcej niż wszyscy inni! Wiem więcej o świecie i znam życie lepiej niż ktokolwiek inny w lesie! Jak sądzisz, Mareno?

— Tak — odpowiedziała Marena — temu nikt zaprzeczyć nie może.

Od tego dnia Marena i Gobo stale chadzali razem.