Huknął grzmot.

Bambi wzdrygnął się.

Było to tutaj, po tej stronie rowu. Niezbyt blisko, ale jednak tutaj, po tej, po jego stronie.

Znowu huknął grzmot, a po chwili jeszcze jeden.

Bambi cofnął się o kilka kroków w gęstwinę, przystanął tam i począł nasłuchiwać. Wszędzie cisza. Ostrożnie począł się skradać ku domowi.

Starzec już wrócił, ale nie położył się jeszcze, lecz stał obok zwalonego pnia buku, jakby czekał.

— Gdzie bawisz tak długo? — zapytał tak poważnie, że Bambi milczał.

— Czy słyszałeś przedtem? — ciągnął starzec po chwili.

— Tak — odpowiedział Bambi — trzy razy... ON jest w lesie.

— Owszem...