— A w dzień? Nigdy?...

Matka zawahała się.

— Owszem — powiedziała wreszcie — niekiedy... niektórzy z nas chodzą tam niekiedy i za dnia. Ale to są szczególne okoliczności... nie mogę ci tego tak wytłumaczyć... jesteś jeszcze za mały... niektórzy chodzą... ale narażają się przy tym na wielkie niebezpieczeństwo...

— Jak to narażają się na niebezpieczeństwo?

Bambi był niezmiernie zaintrygowany.

Ale matka jakoś mu widocznie nie chciała wszystkiego powiedzieć.

— No, po prostu narażają się na niebezpieczeństwo... Słyszałeś przecież, moje dziecko, że teraz nie możesz jeszcze tych rzeczy zrozumieć...

Bambi pomyślał, że wszystko potrafi zrozumieć, tylko nie może zrozumieć, dlaczego matka nie chce mu dać dokładnej odpowiedzi. Ale milczał.

— Musimy tak żyć — mówiła dalej matka — my wszyscy. Chociaż lubimy dzień... a lubimy go bardzo, szczególnie w dzieciństwie... musimy żyć tak, że w dzień siedzimy w ukryciu. Dopiero od wieczora do rana możemy chodzić wszędzie. Rozumiesz?

— Tak.