— Więc opowiedzieliście jej o tym?
Gobo i Falina potakująco skinęli głowami.
— Przecież to była tajemnica! — zawołał Bambi oburzony.
Gobo usprawiedliwił się natychmiast:
— To nie ja. Falina to zrobiła.
Ale Falina zawołała wesoło:
— Ach, co tam, tajemnica! Chciałam wiedzieć, kto to jest. Teraz wiemy już, a to jest o wiele bardziej zajmujące!
Bambi palił się z ciekawości, aby się dowiedzieć wszystkiego, i był już ułagodzony.
Falina opowiedziała mu, czego się dowiedziała.
— Jest on najdostojniejszy w całym lesie. Jest księciem. Nie ma drugiego, który by był do niego podobny. Nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie on mieszka. Nikt nie umie wymienić jego krewnych. Nieliczni tylko widzieli go kiedykolwiek. Czasami powiadano już nawet, że nie żyje, gdyż nie widziano go tak długo, że uwierzono w jego śmierć. Ale potem nagle ukazywał się znowu, na chwilę, i w ten sposób dowiadywano się, że jeszcze żyje. Nikt nie odważył się nigdy zapytać go, gdzie był. Nie rozmawia z nikim i nikt nie śmie przemówić do niego. Chodzi drogami, po których nikt inny nie chodzi; zna las aż do najdalszych krańców. I nie ma dla niego niebezpieczeństwa. Inni książęta niekiedy walczą między sobą, czasami tylko dla próby albo dla żartu, czasami jednak poważnie. Z nim od wielu lat nikt już nie walczył. A z tych, co niegdyś z nim walczyli, przed dawnymi czasy, tak, z tych ani jeden już nie żyje. On jest wielkim księciem.