— Które?

— My wszystkie — odpowiedziała mu matka.

Poszli znowu dalej.

Bambi był zadowolony i miał wielką ochotę zboczyć z drogi, ale grzecznie trzymał się boku matki.

Nagle coś zaszeleściło na ziemi tuż przed nimi. Szybkim ruchem przemknęło coś, co natychmiast przesłoniły wachlarze paproci i liście łoczygi3. Jakiś cieniutki głosik pisnął żałośnie, potem zapanowała znowu cisza. Tylko liście i trawy przez chwilę jeszcze drgały w tym miejscu.

Tchórz upolował mysz. Nadbiegł teraz, przechylił się w bok i zabrał się do uczty.

— Co to było? — zapytał Bambi podniecony.

— Nic — uspokoiła go matka.

— Ale... — Bambi drżał na całym ciele — ...ale... widziałem przecież...

— No, tak — powiedziała matka — nie przerażaj się. Tchórz zabił mysz.