List ten przecież, pomimo tak przekonywujących argumentów, spodziewanego rezultatu jego autorowi nie przyniósł.
Na tym miejscu wspomnieć mi wypada nieco o braciach, których w toku opowiadania pominąłem. Młodszy, Władysław, ukończywszy szkołę ludową w Tarnobrzegu, udał się do Dublan, gdzie w niższej szkole rolniczej naukę pobierał140. Franciszek zaś, powołany w swoim czasie do służby w austriackim wojsku, dostał się do Wiednia, gdzie po wysłużeniu lat wojskowych otrzymał stałe, podrzędne zajęcie przy kolei. Zamierzając nadal w Wiedniu pozostać, doniósł nam pewnego dnia, że się tam ożenić postanowił. Daremnymi były moje perswazje i przedstawienia, by wrócił między swoich i tu żonę sobie wybrał; uparł się i zamiar swój przeprowadził.
IX
Spod własnego pióra. Prawdziwi przyjaciele. Pomoc. Z. Jałbrzykowski. Julia Bobrzyna. Próba wybrnięcia z kłopotliwego położenia. Śmierć ojca. Do Kołomyi. Nazad do domu. Komitet. W teatrze lwowskim. 500-lecie Grunwaldu w Krakowie.
Chociaż warunki mojej egzystencji z każdym niemal dniem trudniejszymi były, nie zmieniłem trybu życia, oddając się w wolnych chwilach rozrywce książkowej, a dając przy tym upust cisnącym się do głowy myślom, przelewałem je na świstki papieru, które następnie w postaci wierszyków przesyłałem redakcjom pism ludowych. Wiersze te, aczkolwiek mizerne, zwróciły na siebie uwagę przede wszystkim dlatego, że chłopskie kreśliło je pióro, i to w tym czasie, kiedy pracą na niwie141 uświadomienia mas ludowych zajęło się wszystko, co było najlepszego i najszlachetniejszego w narodzie.
Za wpływem i staraniem młodego Jana Słomki, jednego z najruchliwszych wówczas działaczy oświatowych w Tarnobrzeskiem, w roku 1905 ukazały się moje wiersze w osobnym zbiorku pt. Spod chłopskiej strzechy, wydane nakładem „Wydawnictwa groszowego im. Tadeusza Kościuszki” w Krakowie, poprzedzone słowem wstępnym Kaspra Wojnara, znanego zasłużonego pracownika na polu narodowym.
Zbiorek ten zainteresował ówczesne ruchliwe Koło TSL142 młodzieży akademickiej we Lwowie. Szczególnie Hieronim Wierzyński, sekretarz zarządu tegoż Koła, darzył mnie wielkimi względami i korespondując ze mną, wybadywał koleje mego życia.
Wiadomo, że człowiek ustawicznie z niedostatkiem walczący dużo przyjaciół nie ma, co też trafnie określa w cztero wiersz ujęte przysłowie:
„Gdy pieniędzy wiele,
Wkoło przyjaciele;