Żona zesłańca schwyciła ją za ręce i pociągnęła za sobą.

Gdy tłum wzburzonych mieszkańców Narymu przechodził koło chaty Wotkuła, stary Pyraga spojrzał w stronę lasu i zmrużył nagle oczy. Nic jednak nie powiedział. A przecież był prawie pewny, że dojrzał sylwetkę Wotkuła, uzbrojonego w karabin i biegnącego ku brzegowi Keci.

Zapukał do okna, a gdy wyjrzała żona Samojeda, szepnął:

— On wyruszył na poszukiwanie sprawiedliwego człowieka?

Kobieta z tajemniczym wyrazem twarzy skinęła głową w milczeniu.

— Dobrze! — mruknął Wójt. — Wotkuł znajdzie go i o wszystkim się dowie... Nie opuści on sprawiedliwego w takim nieszczęściu.

Samojedka potrząsnęła głową i odparła:

— Nie opuści! Wotkuł nie taki! On pamięta, że sprawiedliwy obronił mnie i wszystkich nas przed Urusami i że żona jego wyleczyła naszą małą Kusinet, gdy ją trawiła zła zimnica92... Wotkuł tego nie zapomni!

Stary westchnął i rzekł:

— Żona sprawiedliwego i mnie też wyleczyła, gdy chodzić nie mogłem. Ja też to pamiętam i...