Boże Wielki! Proroku Mahomecie! Znowu pytania!...
Milczałem, a hanum, już zupełnie uspokojona, jęła mi opowiadać:
— Wymówić się od dziewczyny, którą dają jako hanum, znaczy to samo, co skazać ją na śmierć, bo nikt jej więcej nie poślubi i będzie ona zmuszona zabić się, ratując się przed drwinami i pogardą. U Kirgizów tak się dzieje od pradziadów! Wtedy tylko hańba nie spada na głowę niedoszłej hanum, gdy mężczyzna odejdzie, a oczy porzuconej dziewczyny nie zobaczą go w chwili, gdy koń lub wóz ruszy. Wtedy dziewczyna rozplata warkocze, i chodzi tak przez trzy dni, a później wyrywa cztery włosy i rzuca je w tę stronę, w którą odjechał mężczyzna. Z włosami wraz znikną i wspomnienia o nim, i hanum staje się zwykłą dziewczyną i może być oddana innemu.
Już widać było dym naszego obozu. Przyśpieszyłem kroku, aby uniknąć dalszej rozmowy, a szczególniej pytań.
— Odjechać tak, aby oczy Bibi mnie nie widziały w chwili odjazdu! Ta myśl mnie nie porzucała. Ale jak to uczynić? W stepie wszędzie dojrzą mnie bystre oczy Bibi-Ajne i Sulimana. A nie chciałem, by dziewczynę spotkało co złego z mej przyczyny, jeżeli jej nie przyjmę.
A więc uciekać, uciekać!
Myśl ta stała się moją manią. Zapewne marszałkowie Pershing77 i Foch78 nie myśleli o strategji więcej i uporczywiej przed walnymi bitwami z Niemcami, niż ja przed ucieczką od ślicznej jak wiosna, i śmiałej jak wiatr stepowy Bibi-Ajne, gwałtem mi narzuconej żony-hanum.
Wreszcie skończyliśmy nasze prace na Czanach i ruszyliśmy w stronę miasta Kainsk, które leży przy kolei Syberyjskiej.
Suliman i Bibi oka ze mnie nie spuszczali i nie odchodzili ode mnie ani na chwilę, widocznie obawiając się, że mogę zemknąć.
Przed czasem nie mogłem nic mówić profesorowi, gdyż był roztargniony i gadatliwy i mógł pokrzyżować wszystkie plany, które już dojrzewały w mej głowie.