— Mogę stać — wyrzekł z głową podniesioną i rodzajem dumy w głosie.

— Przecież paniczowi mówiłem, że będzie mógł stać i chodzić, jak się przestanie bać — odrzekł Dick. — No i przestał się przecież bać.

— Tak jest, przestałem — przyznał Colin.

Nagle przypomniał sobie coś, o czym nieraz wspominała Mary.

— Czy ty czarujesz? — spytał ostro.

Usta Dicka rozszerzyły się w uśmiechu.

— Panicz sam czaruje — odparł. — To takie same czary jak owe tu, które każą tym oto pod ziemią pracować — i wskazał butem na klomb krokusów.

Colin spojrzał na nie.

— O, tak — wolno wyrzekł. — Tak! Nie ma chyba większych nad to czarów na świecie.

Wyprostował się mocniej jeszcze.