— Czy masz jeszcze jakie pragnienia? Chciałabyś zabawek, książek, lalek?
— Czy mogłabym — rzekła, jąkając się, Mary — czy mogłabym dostać kawałeczek ziemi?
W zapale swym nie zdawała sobie sprawy, jak dziwnie zabrzmią te jej słowa i że wcale nie to chciała powiedzieć. Pan Craven zdawał się wprost przestraszony.
— Ziemi kawałek? — powtórzył. — Co przez to rozumiesz?
— No tak, żebym mogła siać i widzieć roślinki, jak rosną, jak się rozwijają i zaczynają żyć — mówiła Mary zająkliwie43.
Popatrzył na nią i ręką przesunął po oczach.
— Czyż tak bardzo dbasz o ogródek? — wyrzekł z wolna.
— W Indiach tom nie dbała. Było mi wszystko jedno — odpowiedziała Mary. — Byłam zawsze chora i zmęczona i było tam zawsze zbyt gorąco. Czasem robiłam sobie w piasku klombiki i sadziłam niby to kwiatki. Ale tutaj to zupełnie co innego.
Pan Craven wstał z miejsca i począł wolno chodzić po pokoju.
— Kawałek ziemi — mówił do siebie, a Mary pomyślała, że musiała mu coś minionego przywieść na pamięć. Gdy się zatrzymał i przemówił do niej, oczy jego miały wyraz pełen słodyczy i dobroci.