— Potrafię z pewnością — odpowiedziała Sara. — Małe dziewczynki pamiętają, co im opowiadam. I ty pewno pamiętasz, co opowiadałam ci o Robespierze112?

— Pamiętam, ale nie wszystko — przyznała się szczerze Ermengarda.

— Dobrze, poczekaj chwilkę — rzekła Sara. — Zdejmę z siebie przemoczone ubranie, otulę się kocem, a potem opowiem ci wszystko raz jeszcze.

Zdjęła kapelusz i płaszczyk i powiesiła je na gwoździu, a zamiast przemokniętych bucików włożyła stare pantofle, po czym skoczyła na łóżko, osłoniła kocem ramiona i siadła, oplatając kolana rękoma.

— A teraz słuchaj.

Pogrążyła się w krwawych dziejach rewolucji francuskiej i opowiadała takie straszne rzeczy, że Ermengarda rozwarła oczy szeroko i wstrzymała dech w piersiach. Jednakże pomimo całego strachu wsłuchiwała się z zachwytem w słowa Sary, tak iż nie zanosiło się na to, by miała znów zapomnieć o Robespierze lub mieć jakieś watpliwości co do księżniczki de Lamballe.

— I wiesz... oni wbili jej głowę na ostrze włóczni i tańczyli wokoło — wykrzyknęła Sara. — A ona miała długie, piękne, jasne włosy. Gdy sobie o niej myślę, wyobrażam ją sobie zawsze jako tę ściętą głowę na włóczni, dokoła której tańczy i wyje rozwścieczone pospólstwo... A teraz pomówmy już o czymś milszym. Jak ci idą lekcje francuskiego?

— Coraz lepiej... od czasu, gdy przyszłam do ciebie i ty mi objaśniłaś koniugacje113. Miss Minchin nie mogła zrozumieć, czemu na drugi dzień tak dobrze odrobiłam ćwiczenia.

Sara zaśmiała się nieznacznie.

— Ona i tego nie rozumie, czemu Lottie tak dobrze wykonuje cztery działania — dodała. — Ta mała też tu nieraz przychodzi po kryjomu i ja jej pomagam.