Ermengarda owinęła się czerwonym szalem i odpowiedziała:

— Miss Amelia będzie dziś nocowała u swej ciotki. Nikt inny nie zagląda do naszych sypialni. Jeżelibym chciała, mogłabym tu zostać nawet do rana.

Wskazała na stolik, stojący pod oknem. Piętrzył się na nim stos książek, którego Sara nie zauważyła, wchodząc.

— Tatuś znów mi przysłał paczkę książek — rzekła Ermengarda z miną wzgardliwą. — Oto one.

Sara wstała, podbiegła do stołu i porwawszy tom leżący na górze, zaczęła przewracać jego kartki. Przez chwilę zapomniała o wszystkich swoich przykrościach.

— Och, jakaż to piękna książka! — zawołała. — Rewolucja francuska Carlyle’a111. Tak chciałam to przeczytać!

— Ja bynajmniej nie mam na to ochoty — odpowiedziała Ermengarda. — Ale tatuś będzie się na mnie gniewał, jeżeli nie przeczytam. On się spodziewa, że gdy przyjadę na wakacje, będę wiedziała wszystko, co jest w tych książkach. Cóż ja doprawdy pocznę!

Sara zaniechała przewracania kartek i spojrzała na nią z rumieńcem podniecenia na twarzy.

— Wiesz co? — zawołała. — Jeżeli zostawisz u mnie na pewien czas te książki, to ja je przeczytam... a potem tak ci opowiem ich treść, że sama też ją zapamiętasz.

— O, jakaś ty dobra! — zawołała Ermengarda. — A czy myślisz, że... potrafisz?