— W tej chwili otrzymałam list od Sary.
I rozwinęła list przed ich oczyma, chcąc pokazać, jaki był długi.
— Od Sary? — wrzasnęły chórem dziewczynki.
— Gdzież ona przebywa? — przekrzyczała Jessie inne dziewczynki.
— W sąsiedniej kamienicy — odparła Ermengarda równie powoli. — U pana z Indii.
— Gdzie?... Gdzie?... Czy ją odprawiono?... Czy miss Minchin wie o tym?... Czy o to był ten hałas?... Co napisała?... Opowiadaj! Opowiadaj!
Powstała istna wieża Babel131. Lottie zaczęła płakać żałośnie.
Ermengarda cedziła każde słowo, jak gdyby rozpamiętując to, co w owej chwili wydawało się rzeczą najważniejszą i wyjaśniającą wszystko.
— Kopalnie diamentów były prawdą... istniały rzeczywiście!
Oczy i usta słuchaczek otwarły się szeroko.