Miss Minchin, zamiast odpowiedzi, rzuciła pytanie, wypowiedziane głosem dochodzącym do granic wściekłości:
— Gdzie Sara Crewe?
Miss Amelia zdębiała do reszty:
— Sara? — wyjąkała. — Przecież... przecież jest w twoim pokoju... razem z innymi dziećmi...
— Czy ona ma wśród swych kosztownych strojów choćby jedną czarną sukienkę? — spytała znów miss Minchin tonem pełnym gorzkiej ironii.
— Czarną sukienkę? — wyjąkała miss Amelia. — Czarną?
— Wiem, że ma sukienki różnych kolorów... czy więc ma i czarną?
Miss Amelia pobladła.
— Nie... nie... a raczej... tak... tak! — odpowiedziała. — Ma jedną... tę starą z czarnego welwetu... ale już z niej wyrosła.
— Idź, powiedz jej, ażeby zdjęła tę nieodpowiednią dla niej suknię z czerwonego jedwabiu i włożyła czarną... mniejsza z tym, czy jest na nią za krótka, czy też nie. Już powinna się wyrzec wszelkich strojów!