Wówczas miss Amelia załamała pulchne dłonie i rozpłakała się.
— Ach siostro! — zachlipała. — Siostro! Cóż to się stało?
— Kapitan Crewe umarł, nie zostawiając ani złamanego szeląga. Ta rozpieszczona, kapryśna dziewczyna pozostała w zupełnej nędzy... zdana na moją opiekę.
Miss Amelia usiadła ciężko w najbliższym fotelu.
— Setki funtów przetrwoniłam na różne fatałaszki dla niej... i nie dostanę za to ani pensa. Przerwij natychmiast tę głupią zabawę... to przyjęcie, niby przez nią urządzone... i każ jej przebrać się w inną sukienkę.
— Ja? — westchnęła miss Amelia. — M-mam iść i... i powiedzieć jej to wszystko?
— Ruszaj natychmiast! — brzmiała gniewna odpowiedź. — Nie wytrzeszczaj oczu jak gęś! Idź zaraz!
Biedna miss Amelia już do tego nawykła46, że przezywano ją gęsią; ba, sama przyznawała w duchu, że jest bez mała47 gęsią i że gęsim obowiązkiem jest załatwianie wielu spraw niemiłych. Takim właśnie niemiłym obowiązkiem było wkroczenie do pokoju pełnego rozradowanych dzieci i oznajmienie królowej biesiady, że przemieniła się w żebraczkę, na znak czego powinna pójść na górę i przebrać się w starą, kusą48 i przyciasną już czarną sukienczynę. Cóż, trzeba było to wszystko spełnić co do joty, bo nie był czas po temu, by dopytywać się o szczegóły!
Tarła chusteczką oczy, póki nie poczerwieniały doszczętnie, po czym wyszła z pokoju, nie śmiejąc ani słowem sprzeciwić się rozkazowi siostry. Miss Minchin jęła przechadzać się po pokoju i rozmawiać z sobą głośno, nie zdając sobie nawet sprawy z tego. Czuła się strącona ze szczytu swych marzeń majątkowych, opartych na opowiadaniu o kopalniach diamentów, w wielką przepaść, gdzie zamiast zysków widziała same straty.
— A jakże! Księżniczka Sara!... Przewracano w głowie temu dziecku, niczym jakiej królewnie!