Sara zwróciła głowę w stronę fotela.

— Ostatnia Lalka... Ostatnia Lalka...! — westchnęła z dziwnym smutkiem w głosie.

— Tak jest, ostatnia lalka! — rzekła miss Minchin. — Ona należy do mnie, nie do ciebie. Wszystko, co posiadasz, do mnie teraz należy!

— A więc proszę ją sobie zabrać — odparła Sara. — Ja jej nie potrzebuję.

Gdyby Sara rozbeczała się, dostała spazmów i okazała wielkie przerażenie, na pewno miss Minchin miałaby względem niej większą cierpliwość. Ta kobieta lubiła rządzić i odczuwać potęgę swej władzy; jednak patrząc w bladą, ale nieugiętą twarzyczkę Sary i słysząc jej cichy, ale hardy głosik, miała wrażenie, że moc jej na nic się nie zda wobec tej dziewczyny.

— Nie przybieraj miny tak wyniosłej — upomniała ją. — Minął ten czas, gdy mogłaś pokazywać takie fumy52. Nie jesteś już księżniczką. Jutro odeślemy twego kucyka i twój powozik, a pokojówkę odprawimy. Będziesz nosiła sukienki jak najskromniejsze i najbardziej znoszone; te wyszukane stroje nie licują z twym obecnym stanowiskiem. Teraz musisz zarabiać na utrzymanie... jak Becky.

Ku jej zdziwieniu w tejże chwili w oczach Sary zalśnił drobny jakiś odbłysk — niby promyczek pocieszenia.

— Czy będę mogła pracować? — zapytała Sara. — Jeżeli będę mogła pracować, to jeszcze pół biedy... A co będę robiła?

— Będziesz robiła wszystko, co ci każą — brzmiała odpowiedź. — Jesteś dzieckiem pojętnym i uczysz się wszystkiego z łatwością. Jeżeli będziesz starała się być pożyteczna, to pozwolę ci tu pozostać. Mówisz dobrze po francusku, więc możesz pomagać w nauce młodszym dziewczynkom.

— Będzie mi wolno? — zawołała Sara. — Proszę, niech mi pani pozwoli! Wiem, że potrafię je nauczyć! Ja je lubię i one mnie lubią!