Zaczęła bez końca powtarzać szeptem te słowa. Dopiero w dłuższy czas potem uświadomiła sobie, że łóżko tak jest twarde, iż trzeba przewracać się z boku na bok, by znaleźć pozycję dogodną do spoczynku, że ciemność jest jak gdyby gęstsza, niż po inne czasy, i że wiatr pomiędzy kominami na dachu wyje i zawodzi niby jakaś żyjąca, nieszczęśliwa istota. Niebawem dołączyło się do tego wycia coś jeszcze straszniejszego; oto w murze i za deskami biegnącymi u dołu ścian rozległy się jakieś skrobania, szurgania i piski. Sara, pomna opowiadań Becky, wiedziała, co to znaczy. Były to głosy szczurów i myszy, zabawiających się lub walczących z sobą. Kilka razy posłyszała nawet stukot pazurków przebiegających szybko po podłodze; gdy później przypominała sobie te chwile, miała w pamięci i to, że posłyszawszy ten odgłos po raz pierwszy, zerwała się i usiadła na łóżku, a położywszy się z powrotem, zakryła sobie głowę kołdrą.

*

Zmiana jej trybu życia dokonała się nie stopniowo, ale nagle, za jednym zamachem.

— Ona od samego początku musi się wdrożyć do wszystkiego — oświadczyła miss Minchin siostrze. — Powinna od razu nauczyć się tego, czego od niej wymagamy.

Nazajutrz rano Mariette została zwolniona ze służby. Przechodząc koło otwartych drzwi swego saloniku, Sara spostrzegła, że wygląd jego zmienił się całkowicie. Usunięto wszelkie ozdoby i przedmioty zbytku, a w kącie postawiono łóżko dla nowo przyjętej uczennicy.

Przybywszy na śniadanie, ujrzała, że jej miejsce przy boku miss Minchin było już zajęte przez Lawinię.

— Saro — odezwała się chłodno miss Minchin — swoje nowe obowiązki zaczniesz od tego, że usiądziesz z młodszymi dziewczynkami przy mniejszym stole i będziesz czuwała nad tym, żeby nie hałasowały, nie broiły i nie marnowały jedzenia. Powinnaś wcześniej schodzić na dół. Lottie już wylała herbatę.

Taki był początek, a odtąd z każdym dniem pomnażały się nałożone na nią obowiązki. Uczyła młodsze dziewczynki francuskiego i przesłuchiwała je z innych lekcji — ale to była jeszcze praca najlżejsza. Przekonano się bowiem, że można z niej mieć wyrękę w niejednym zakresie. Można ją było posyłać po sprawunki o każdej porze dnia i przy każdej pogodzie. Można jej było nakazać, by wykonała robotę, nie wykończoną lub zaniedbaną przez innych. Kucharka i pokojówki podchwyciły ton miss Minchin, rade, że mogą rozkazywać tej smarkatej, o którą było tyle hałasu przez czas tak długi.

Przez pierwsze dwa miesiące Sara mniemała, że uległym i w miarę sił najlepszym wypełnianiem swych powinności oraz potulnym znoszeniem wszelkich łajań zdoła zmiękczyć serca tych, którzy obchodzili się z nią tak srogo. W głębi hardej duszyczki życzyła sobie, by nabrali przekonania, że ona nie potrzebuje ich łaski, lecz stara się zapracować na swe utrzymanie. Ale w końcu uświadomiła sobie, że nie zmiękczyła nikogo — owszem im większą okazywała uległość, tym bardziej panoszyły się wobec niej służące i na tym większe grubiaństwa pozwalała sobie kucharka.

Gdyby Sara była o kilka lat starsza, miss Minchin obarczyłaby ją pomaganiem w nauce starszym dziewczynkom i zaoszczędziłaby nieco grosza, dając odprawę korepetytorce; ponieważ jednak była tylko dzieckiem i wyglądała jak dziecko, więc uważano, że większy z niej będzie pożytek, gdy zostanie dziewczyną do wszystkiego, nade wszystko zaś generalną wykonawczynią wszelkich zakupów i posyłek. Sprawiała się w tym zakresie lepiej niż zawodowy posłaniec. Można jej było powierzać najtrudniejsze zlecenia i posyłki. Umiała nawet płacić rachunki na mieście, z czym łączyła wyborną umiejętność sprzątania i porządkowania pokojów.