— Że jestem naprawdę księżniczką — odpowiedziała Sara — i mogę uczynić wszystko... wszystko, co mi się podoba.
Oczy wszystkich osób, znajdujących się na sali, otworzyły się szeroko. Lawinia pochyliła się na krześle, by widzieć lepiej, co się dzieje.
— Marsz natychmiast do swego pokoju! — krzyknęła miss Minchin ostatkiem tchu. — Wyjdź z sali! Zajmijcie się lekcjami, panienki!
Sara ukłoniła się lekko.
— Proszę mi wybaczyć mój śmiech, jeżeli było w nim coś niegrzecznego — rzekła na odchodnym i wyszła z sali.
Miss Minchin kipiała od gniewu, a dziewczynki jęły93 coś szeptać spoza ksiażek.
— Czy widziałaś? Widziałaś, jaką miała minę? — baknęła Jessie półgłosem. — Nie będę zdziwiona, jeżeli z tej dziewczyny naprawdę coś wyrośnie!
Po drugiej stronie ściany
Gdy mieszka się w mieście, gdzie kamienice przytykają jedna do drugiej, ciekawą nieraz jest rzeczą myśleć o tym, co porabiają i o czym rozmawiają ludzie po drugiej stronie ściany naszego mieszkania. Toteż Sara lubiła zabawiać się wyobrażaniem sobie tego wszystkiego, co kryło się za ścianą oddzielającą pensjonat miss Minchin od mieszkania pana z Indii. Wiedziała, że sala szkolna znajduje się tuż obok jego gabinetu, a przypuszczała, że ściana jest dostatecznie gruba, by nie przepuszczać do niego dziecinnych hałasów, które mogłyby źle wpływać na jego zdrowie.
— Ja nabieram dla niego coraz większej sympatii — zwierzała się Ermengardzie. — Nie chciałabym więc, żeby ktoś zakłócał mu ciszę. Uważam go już za swego przyjaciela, chociaż nie zamieniłam z nim nigdy ani jednego słowa. Bo w ten sposób można zawierać z ludźmi przyjaźń. Wystarczy przyglądać się im, myśleć o nich i współczuć z nimi, a wnet staną się nam bliscy, niby krewni. Ja o niego czasem bardzo się niepokoję, gdy widzę, że lekarz odwiedza go dwa razy dziennie.