Abyś zerwała pewnych żniw dożynny kwiat.
Zebrałem trawy i liście jesieni,
— Trawy i liście, które wicher miótł...
I zapaliłem w stos cichych płomieni —
Że kryły żywych soków cud —
Aby pogodniej było ci czekać na wschód.
I zebrałem lic twoich rumieniec i czar,
I oczu śmiech i szczęsne włosów runy,
By uczynić z nich sobie złoty żar,
I radosne promienie, i harfowe struny...