Wieleż razy w pragnieniu

Wodę piłem z jej dłoni?

Dziś, kiedy nas w swym gniewie

Los rozdzielił opaczny,

Znaki nasze po drzewie,

Popsuł pasterz niebaczny.

I ślady się zmazały!

Las zarasta krzewiną!

Potok, drzewa, zostały;

Ciebie nie masz, Justyno.