— Panowie... pozwólcież... Komisja zbadała, że wprawdzie rzeczywiście dach Starego Domu...
— A widzisz pan... ha!
— Rzeczywiście wymaga pewnych... powiedzmy, ulepszeń... ale odrobina dobrej woli...
— Raczej nowych gontów!...
— Konopi wiecheć!...
— Dajcież mi mówić...
— Zgoła niepotrzebne... To sprawa architektów, nie polityków... precz z adwokatami! Gębą nie zatkasz pan dziury w dachu!
— Troszkę ufności! — błagał mówca.
— Absurd!
— Troszkę wiary w celową i troskliwą działalność rządu...