— A wiesz, kto tego rozumu nauczył ludzi i tę chatę, i wieś całą... Wiesz, kto nauczył ich tego rozumu?
— Nie... nie wiem... — odparł. I już się nie dziwił, że mówi do wody jak do żywej istoty.
— Nauczył ich tego mój brat, CHLEB.
— Twój brat?
— Mój brat, który żyć beze mnie nie może... jak i ja nie mogę... z tęsknoty, kiedy go nie ma koło mnie.
Rozległo się wołanie od strony chaty:
— Jasieeek! Jaaasiek!
— Słyszysz! — powiedziała woda do Jaśka — Mój brat, CHLEB woła cię... idźże, idź...
Zerwał się żwawo. Oprzytomniał. Przetarł dłonią czoło.
— A tom się zdrzemnął... — mruknął i poszedł ku chacie, nie spojrzawszy już na wartki nurt z szumem płynący.