Ale czy zamach był za wielki, czy kloc uchylił głowy przed ciosem, dość, że baba się ześliznęła i potrąciła Jaśka dosyć silnie w nogę...
— A niech to wszyscy diabli!... — jęknął boleśnie, chwytając się za nogę...
Musiał usiąść, bo go aż zesłabiło92.
— A nie mówiłam ci, żebyś se usiadł? — rzekła woda i zaśmiała się.
— Ty nieczysty duchu... ja ci... — wrzasnął ostro.
Nagle włosy mu stanęły dęba ze strachu na głowie.
— Boże ratuj! Toż ja tu pogawędki toczę z jakąś mocą piekielną...
Zerwał się, by uciec, ale nim krok postąpił, woda rzekła:
— Przy chrzcie świętym nalano mnie na twoje czoło!
— Prawda! — przyznał Jasiek.