— Tedy93 siadaj.

— Ale ja mam robotę. Nie mam teraz czasu słuchać kazania.

— To nie będzie kazanie. A cała ta robota niepotrzebna.

— Jak to? Więc ma wszystko podmulić... ej gadanie...

— Nie podmula temu, kto ma przymierze z wodą. I prawo wolności od chleba uzyska... ale to trudne...

— Moiściewy kochani! — wmieszała się do rozmowy Jaśkowa chałupa... — Moiściewy... powiedzcież mi też... Więc ta czarownica... ot tamta na drugim brzegu... ma przymierze z wodą?

— A mam! A mam! — wrzasnęła z drugiego brzegu sąsiadka.

— Moja wodo jedyna, powiedzże nam prawdę... mnie i Jaśkowi... — prosiła chałupa Jaśkowa.

— Czy powiedzieć? — spytała woda chałupy z przeciwka.

Ale stara jakoś nagle przycichła, zawarła oczy swych okien, przyczerniała na ścianach, zgarbiła się, niby pod ziemię kuląc... Nie odpowiadała wcale.