— Jakby bestia, pijanica miał jakie tajemne przymierze z wodą.
— Przymierze! — wrzasnął i zerwał się z ławy.
Maciek spojrzał na brata zdumiony wielce.
— Niewiele popiłeś, ale jakoś ci się sprzeciwiło...
Nie odpowiedział nic, ale wstał i wyszedł przed dom. Księżyca nie było, ale gwiazdy jasno świeciły. Szum zalatywał od rzeki. Jasiek czuł, wiedział dobrze, że teraz trzeba by tam pójść... tam... do niej... bo ona teraz właśnie powiedziałaby niejedno...
— Nieciekawym!... — uparł się — Wcalem nieciekawy!
I poszedł do karczmy.
*
Pan komisarz łapał ryby. Pan komisarz był na urlopie.
Urlop, rzecz dobra.