— Tak. Opuśćmy ziemię z jej nędzą, jej małością małpią, skłonnością robienia błazeństwami wszystkiego, co wielkie, święte, godne szacunku i czci. Obalmy przybytki hańby, powalmy Bastylie głupoty i żądz podziemnych, skrytych, bo podłych. Niech przepadną!
— Niech przepadną! — zahuczało wokoło.
— W gruzach niech legnie Sodoma!
— W gruzach niech legnie!
— Inaczej nie sięgniemy skrzydłami szczytu!
— Nie sięgniemy!
— BÓG się nam zaćmi!
— Aaaaach!
— Poginiemy marnie i potomność nie znajdzie na ziemi, ani niebie imion naszych, ani dzieł naszych.
— Aaaaach!