— Zamknij pan oczy! — radzę — W ogóle... nie wiadomo, na co są oczy... Czy może potrzebne będą tam... Organy... na potem...?

Krzyk.

— Zapadł się człowiek pod ziemię!...

Wyciągnąłem rękę... nie ma go... przepadł.

— Morderca! — powiada ktoś nieśmiało, a zawistnie.

— Morderca! — podejmuje kilka głosów z przekonaniem.

— Wszakże nic nie widać! — broni mnie jakiś dziecięcy głosik.

— Morderca! — huczy wokoło, tak pewnie i harmonijnie, że powtarzam razem z tłumem:

— Morderca!

— Umyślnie kazał mu zamknąć oczy!