— Jakiś cymbał trącił mnie w głowę drągiem. Ouu! To gorzej, że na końcu było coś żelaznego, jakiś hak, czy coś... Latarnik przeklęty! Z gasidłem wybiera się na procesję... Bałwan! Pani się śmieje? Cieszy mnie ten doskonały zawsze humor...
— Więc pana boli?
— Oczywiście...
— Pocieszam się, że jest to tylko stan subiektywny, który właściwie realnie, faktycznie nie istnieje, wszak prawda?
— Nieporównana! Zachwycająca! Co za dowcip!
— Powiedz mi pan — nalega sąsiad z prawej — co możemy tam zobaczyć... tam... wiesz pan? Mów pan do ucha.
— Nie wiem.
— To wiem i ja. Ale co panu powiada nauka?
— Nie jestem uczonym.
— Inteligencja... zdrowy rozum... przeczucie? Co powiadają?