— Że możemy ujrzeć tam albo rzecz pomyślną, zgodną z naszymi tęsknotami...

— Albo zaprzeczenie ich i tragedię ostatnią... tak?

— Tak jest. Albo nic. Po prostu coś, co z nami nie ma nic wspólnego.

— Jak to? Nic wspólnego? Więc bezcelowymi byłyby te tęsknoty odwieczne...

— Przede wszystkim nie są odwieczne, a po wtóre kwestia celu jest jeno zbyt pośpiesznym uogólnieniem faktów zaobserwowanych w życiu osobniczym. Nie da się zaś zastosować do wielkich kwestii bytu.

— Słuchajcie! Słuchajcie! — rozległo się wołanie. — Dwaj mędrcy się zeszli i rozważają nasze przeznaczenie.

— Jak to, nie są odwieczne? — dziwił się sąsiad z lewej strony.

— Nie. Tak mówi zoologia.

— To nie dwaj mędrcy! Nie! To mędrzec i jego uczeń. Wszak słyszycie, że jeden wciąż pyta, a drugi mówi.

— A który mądrzejszy? — kpił ktoś inny.