— Ale niech ten pan nie przychodzi...

— Dobrze. Powiem mu!

Śmiech się zerwał, ale ucichł zaraz.

— Jadą wszyscy. Powiadam, wszyscy. Tego nie było jak dawna historia!

— Kwiaty... powiadam, kwiaty! Myśl przyszła rankiem i wzięła w welon swój złocisty wszystkie kwiaty, jakie zakwitły w ogrodzie. Niesie je do BOGA. Oto, powie mu, co znalazłam w ogrodzie. Nie daj go podeptać... nie daj! Takie wydaje kwiaty...

— A jednak nie wolno kwitnąć... strengstens verboten57...

— Cicho... cicho... nie słyszę dudnienia szyn, a przecież ja jestem od słyszenia, jak dudnią szyny...

— Chroń ich Panienko Najświętsza!

— Wszyscy wstali przed świtaniem... biali starcy... cudne kobiety...

— Pany... chłopy... chłopy... pany...