— Kwiat narodu!
— Cicho, cicho! — doleciało z dali — Delegacje z wieńcami naprzód!
— I czemuż to tutaj? Taka dziura!
— Dokument... Znak... Gdzie indziej... nie wolno.
Ktoś zbliżył się szybko do grupy.
— Kolego... a gdzie Prezes, nie mogę go znaleźć!
— Prezes?... Zajrzyj do bufetu.
Skądś, z dalsza dobiegła komenda.
— Porządek! Baczność! Chodem marsz!
— Do jakichże cudnych zórz płyniecie duchy... na jakiż jasny szczyt?