Skoczył do telefonu. Zadzwonił.
Cisza. Dzwonił... dzwonił... dzwonił...
Poprzednia stacja spała już widać po wypuszczeniu w odstępach obu pociągów. „Personka” tutaj schodziła na drugą linię.
— Herr Gott! Herr Gott!
Rozpaczliwie rozejrzał się wokoło, szukając pomocy.
Przy drzwiach stał ślusarz. Oczy miał szeroko otwarte, przerażone. Młotkiem na długiej rączce wywijał w powietrzu młyńca.
Zawiadowca patrzył jak lunatyk.
„Tak, tak! — przemknęło mu przez myśl na widok tego wywijania. — Aushalten61... Dobrze by było, ale jak... jak to zrobić...”
Patrzył na ślusarza i kiwał głową jak oszalały Chińczyk porcelanowy.
Wreszcie zdecydował się. Siadł przy aparacie i znakiem właściwym przerwał depeszę.