— No, mój wierny druhu, z ręki do ręki, lampeczka przyszła do ciebie. Na ciebie teraz kolej odpowiedzieć. Czy Panurg powinien się żenić czy nie?
— Obadwa — odparł Wiatraczek.
— Cóż wy mi powiadacie? — zapytał Panurg.
— To, coście słyszeli — odparł Wiatraczek.
— Cóż słyszałem? — zapytał Panurg.
— To, co wyrzekłem — odparł Wiatraczek.
— Ha, ha, tędy droga — rzekł Panurg. — Panie Boże prowadź. Zatem mam się żenić, czy nie?
— Ani jedno, ani drugie — odparł Wiatraczek.
— Niechże mnie diabli porwą — rzekł Panurg — jeśli mi się we łbie nie zaczyna mącić; i niech mnie porwą po raz drugi, jeśli rozumiem waszą mowę! Czekajcie. Włożę moje okulary na to lewe ucho, aby was słyszeć wyraźniej.
W tejże chwili Pantagruel ujrzał koło drzwi wchodowych małego pieska Gargantui, który się nazywał Kin, a to dlatego, iż takie było imię psa Tobiaszowego. Zaczem rzekł do całej kompanii: