Panurg: Nie mam się żenić?
Wiatraczek: Jam temu nie winien.
Panurg: Jeśli się nie ożenię, nigdy nie będę rogalem?
Wiatraczek: Myślałem o tym.
Panurg: Dajmy na to, że się ożeniłem.
Wiatraczek: Kto ma dać na to?
Panurg: Mówię: przyjmijcie wypadek, że jestem żonaty.
Wiatraczek: Mam co innego do roboty.
Panurg: Ha! G...o ojca świętego krajane w talarki! Ejże, gdybym mógł się wykląć bodaj trochę na boczku, to by mi siarczyście ulżyło. No, cierpliwości! Owóż, jeżeli się ożenię, czy będę miał rogi?
Wiatraczek: Można by tak mniemać.