Wiązadła jak sakiewki.

Kości jak galareta.

Szpik jak sakwę.

Chrząstki jak skorupę żółwia.

Gruczoły jak gnip937.

Duchy animalne jak potężne uderzenia pięści.

Duchy witalne jak długie szachrajstwa.

Wrzącą krew jak szczutki często ponawiane.

Urynę jak papefig.

Nasienie jak setkę gwoździ do desek. I opowiadała mi jego mamka, że kiedy ożenił się ze Śródpościem, spłodził jedynie mnogość adwerbiów938 lokalnych i niektóre dni postne dubeltowe.