Kiedy ziewa, faski gniecionego grochu.
Kiedy wzdycha, wędzone ozory cielęce.
Kiedy gwizda944, paczuszki małp zielonych.
Kiedy chrapie, wiadra świeżego bobu.
Kiedy się krzywi, nóżki wieprzowe w szmalcu.
Kiedy mówi, gruba siermięga owerniacka, zgoła nie ów mięciutki jedwab, z którego, wedle życzenia Paryzatis, miały być utkane słowa tych, którzy przemawiali do syna jej Cyrusa, króla Persów.
Kiedy sapał, to były skarbonki na odpusty.
Kiedy mrugał okiem, to były ciasteczka i opłatki.
Kiedy mruczał, to były koty marcowe.
Kiedy się wykrzywiał, to były połknięte kije.