Indziey, w przystani iakiey barziey lubey:

Nic mnie nie zdoła wybawić z twey mocy;

Trzeba mi pchać się sromotnie do zguby;

Eyże! Mężczyzna, czy też dziecko ze mnie?

Y coż stąd? Zginę, skoro dola taka...

Choć litość radzi, niestety daremnie,

Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka.

Przydzie ta chwila, kiedy czas, zbyt skory,

Pożółci, zmarszczy twe nadobne kwiecie;

Śmiałbych się, gdybych doczekał tey pory: