Gdy dobrze płacą, żegnam rad y witam:

«Wróćcie, panowie, pędzić chutne noce,

W bordelu, kędy mamy zacne leże».

Ale, wnet potem, Panie Jezu Chryste,

Gdy w łoże Małgoś wróci bez szeląga,

Z wściekłości zbiera mnie szaleństwo czyste,

Chwytam za kiecki, sam chwytam się drąga,

Wołam, iż przechlam iey szmaty do nitki;

Aż ona na to — ha, ścierwo sobacze! —

Krzyczy, przeklina, pod boki się bierze,