Aż ięknę pod nią, na poły złamany,

Y tak się bawim, pławiąc się w swym pocie,

W bordelu, kędy mamy zacne leże.

Przesłanie

Deszcz, grad, wichura, mam móy chleb powszedni;

Małgośka świnia, iam też świntuch przedni;

Kto lepszy z dwoyga? Pusty śmiech mnie bierze,

Iak płaszcz z poszewką, tak my — rzekę szczerze —

Plugastwu radzi, żyiem też plugawo,

Iak sława nami, tak my gardzim sławą,