Żebrzących braci y dewotek,

Wałkoniów młodych, nabiyguzów,

Dworek służebnych y ślicznotek,

Co mile szczerzą buziak słodki;

Galantów, co bez okulenia

Wzuwaią ciasne żółte botki:

U wszytkich pytam przebaczenia.

U sikor, co, gdzie mogą, rade

Ukazać są cycuszek biały,

Graczów, co wszędy niosą zwadę,