Biboszów, ssących dzban wystały;

U błaznów, co wśród błahych śpiewek

Przetrwaią noc bez odpocznienia;

U wdów rzęsistych y u dziewek,

U wszytkich pytam przebaczenia.

Prócz ieno owych psów zawziętych,

Co twardym chlebem mnie raczyli,

Dzień w dzień strzec każąc postów świętych

(Bodayby sami łayno źryli!)

Gdyby nie to, iż ot, na stołku