Co ledwie trzyma się na nitce kruchey.

Iuż nie mam siły, tchu: dychnąć się boię,

Kiedy cię widzę, iak, spuściwszy słuchy,

Wszyłeś się w kącik, na kształt biedney psiny.

— Coż mię tam pędzi?

— Twe szalone czyny.

— Y co ci o nie?

— Trawią mnie zgryzotą.

— Dayże mi pokój!

— Nie.