Lecz serce smutne, z wygłodniałym

Brzuchem, co skwierczy zbyt natrętnie,

Odwodzą mnie z miłosnych dróżek.

Ktoś inny, syty, swey ochocie

Folguie za mnie: Amor-bożek

W pełnym wszak rodzi się żywocie!

Wielu komentatorów Villona uważa aluzje poety do swoich „męczeństw miłosnych” raczej jako hołd złożony ówczesnej dworno-czułej konwencji, niż jako odbicie rzeczywistych przeżyć. Jednakże nuta ta powtarza się w Testamencie zbyt często i zbyt konsekwentnie, aby ją można było pominąć tak lekko, zwłaszcza wobec najdalej posuniętej szczerości, z jaką poeta skądinąd mówi o sobie, nie drapując się bynajmniej w szlachetny kostium. Z drugiej strony, pośród szeregu niskich miłostek, o których Villon natrąca, rysuje się w Testamencie jeden profil kobiecy, odcinający się od innych zarówno urokiem, jak siłą wrażenia, z jaką wycisnął się w pamięci poety. To ta Kasia, Katarzyna de Vausselles291 (Villon wymienia ją w oryginalnym tekście z imienia i nazwiska), dla której Villona „zbito nago”, przez którą „wszędy zwą go głośno: Miłośnik z hańbą przepędzony...

Co bądź iey ieno kładłem w uszy,

Zawżdy powolnie mnie słuchała

— Zgodę czy pośmiech maiąc w duszy —